
Australia
Hunter River & Mitchell Falls, Western Australia
63 voyages
W odległym regionie Kimberley w Australii Zachodniej, gdzie północno-zachodni kraniec kontynentu spotyka się z Oceanem Indyjskim w surowej granicy piaskowca, mangrowców i estuarium pływowego, rzeka Hunter zapewnia dostęp do jednego z ostatnich wielkich doświadczeń dzikiej przyrody na ziemi. Wodospad Mitchell, czterostopniowy wodospad, który spływa po starożytnych tarasach piaskowca do basenów o niezwykłej przejrzystości, stanowi zwieńczenie podróży przez krajobrazy tak rozległe i nietknięte, że wydają się wyprzedzać ludzką świadomość. Kimberley, mniej więcej trzy razy większe od Anglii, z populacją mniejszą niż czterdzieści tysięcy, jest ostatnią granicą Australii — regionem, w którym krokodyle przewyższają liczbę ludzi, a dziedzictwo kulturowe Aborygenów sięga ponad sześćdziesięciu tysięcy lat.
Zbliżenie się statku ekspedycyjnego przez ujście rzeki Hunter wprowadza nas w definicyjny charakter Kimberley: ogromne pływy — sięgające aż jedenastu metrów — które dwa razy dziennie przekształcają krajobraz, odsłaniając błotniste płaskowyże, na których słonowodne krokodyle wylegują się z prehistoryczną cierpliwością, a następnie zalewając lasy namorzynowe, które ciągną się przez mile wzdłuż brzegów rzeki. Wycieczki Zodiakiem po tych pływowych wodach oferują spotkania z dziką przyrodą, która ledwie zarejestrowała istnienie ludzkości: orły brahminy krążą nad głowami, ryby łuczniki plują w owady z powierzchni wody, a od czasu do czasu krokodyl zsuwa się z błotnistego brzegu z pluskiem, który wspaniale koncentruje umysł.
Sama wodospad Mitchell, do którego można dotrzeć helikopterem z jednostki lub trudną wędrówką lądową z Mitchell Plateau, prezentuje spektakl, który uzasadnia każdy kilometr podróży. Wodospad spada w czterech wyraźnych etapach po proterozoicznych piaskowcach, które mają niemal dwa miliardy lat, a każdy poziom tworzy własny basen, otoczony lasem winorośli monsunowej. Widok z powietrza ukazuje krajobraz o tak pierwotnym pięknie — ochrowe skały, szafirowe baseny, szmaragdowy las — że wydaje się bardziej powierzchnią planetarną z science fiction niż zakątkiem współczesnej Australii. Miejsca z malarstwem naskalnym otaczające wodospad zawierają niektóre z najstarszych i najważniejszych przykładów malowideł Bradshaw (Gwion Gwion), enigmatycznych postaci, których wiek i pochodzenie wciąż stanowią wyzwanie dla archeologicznego zrozumienia.
Szersze wybrzeże Kimberley, z którego rzeka Hunter jest tylko jednym z rozdziałów, zawiera archipelag ponad dwóch tysięcy wysp, z których większość jest nieznana i nieodwiedzana. Poziome wodospady w Talbot Bay, gdzie potężne przypływy są zmuszane do przepływu przez wąskie wąwozy w paśmie McLarty, tworzą zjawisko unikalne na świecie — wodospady, które płyną poziomo, gdy ocean dosłownie wylewa się przez szczeliny w skale. Wodospady King George, o wysokości osiemdziesięciu metrów, to najwyższe podwójne wodospady w Australii Zachodniej, które spadają z piaskowcowej platformy bezpośrednio do słonej wody przypływowej, dostępne jedynie drogą morską lub helikopterem.
Ponant, Seabourn i Silversea oferują rejsy ekspedycyjne wzdłuż wybrzeża Kimberley od kwietnia do września, w porze suchej, gdy monsunowe deszcze ustały, a wodospady prezentują się w swojej najbardziej spektakularnej formie. Rzeka Hunter i wodospady Mitchell zazwyczaj znajdują się w programie rejsów między Broome a Darwin (lub odwrotnie), a lądowania Zodiakami oraz wycieczki helikopterami umożliwiają dotarcie do miejsc, które są niedostępne drogą lądową. To rejsy ekspedycyjne w najczystszej formie — nie ma tu portowych udogodnień, żadnej infrastruktury, a dla większości podróżnych nie ma innej drogi, by dotrzeć do tych miejsc. To doświadczenie wymaga komfortu w obliczu odosobnienia i nagradza go spotkaniami, które wydają się naprawdę bezprecedensowe.
