
Chile
Cape Horn
96 voyages
Przylądek Horn to Everest marynarzy — najdalej na południe wysunięty przylądek Ameryki Południowej, gdzie Atlantyk i Pacyfik zderzają się w wodach tak gwałtownych, że przejście wokół Hornu pochłonęło ponad dziesięć tysięcy istnień i osiemset jednostek podczas epoki żaglowców. Okrążenie Hornu drogą morską pozostaje jednym z najbardziej emocjonalnych osiągnięć nawigacyjnych.
Sam przylądek to stroma klifowa ściana ciemnej skały wznosząca się na 424 metry nad morzem na wyspie Hornos, najdalej na południe wysuniętej z Wysp Hermite, znajdującej się na końcu archipelagu Tierra del Fuego. Chilijska marynarka wojenna utrzymuje latarnię morską oraz maleńką stację na przylądku, obsługiwaną przez jednego oficera i jego rodzinę, którzy znoszą jedne z najbardziej ekstremalnych warunków pogodowych na świecie — wiatry osiągające średnio ponad trzydzieści węzłów, deszcz lub śnieg przez większość dni oraz izolację, która stanowi zarówno psychologiczne wyzwanie, jak i zawodowy obowiązek.
Pomnik albatrosa na Przylądku Horn — uderzająca rzeźba ptaka w locie zaprojektowana przez chilijskiego artystę José Balcellsa — upamiętnia żeglarzy, którzy zginęli podczas opływania przylądka. Poetycki napis, autorstwa Sary Vial, mówi o duszach zmarłych marynarzy unoszących się na skrzydłach albatrosa — hołd, który szczególnie mocno rezonuje, gdy rzeczywiste ptaki krążą nad głowami w huraganowych wiatrach, które są niemal stałym towarzyszem Przylądka Horn.
Quark Expeditions, Scenic Ocean Cruises, Seabourn oraz Viking uwzględniają Przylądek Horn w swoich trasach obejmujących Patagonię, Antarktydę oraz południowoamerykańskie okrążenia. Lądowanie na przylądku zależy od warunków pogodowych i w żadnym wypadku nie jest gwarantowane — warunki w Cieśninie Drake'a, które definiują tę szerokość geograficzną, mogą uniemożliwić operacje z użyciem łodzi z pontonami przez wiele dni. Gdy lądowanie jest możliwe, krótki spacer do pomnika albatrosa i latarni morskiej stanowi jedno z najbardziej naładowanych atmosferą doświadczeń w rejsach ekspedycyjnych.
Listopad do marca to czas letnich miesięcy na półkuli południowej oraz najbardziej sprzyjających warunków nawigacyjnych, choć 'nawigowalność' przy Przylądku Horn zawsze jest pojęciem względnym. Przylądek Horn nie jest miejscem dla tych, którzy wymagają komfortu czy pewności — to cel dla tych, którzy rozumieją, że najważniejsze miejsca na Ziemi są często najtrudniejsze do osiągnięcia, a stanie na końcu Ameryk w porywistym wietrze stanowi formę triumfu, której żaden luksus nie jest w stanie wyprodukować.
