
Polinezja Francuska
276 voyages
Starożytni Polinezyjczycy znali Raiatea jako Havai'i, świętą ojczyznę, z której wielkie kanu o podwójnych kadłubach wyruszały na tysiące mil otwartego oceanu, aby osiedlić się na Hawajach, w Nowej Zelandii oraz w odległych zakątkach Polinezyjskiego Trójkąta. Wspaniałe marae Taputapuātea, rozległy kompleks kamiennych świątyń na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy, pełniło rolę duchowego i politycznego serca tej ogromnej cywilizacji morskiej — znaczenie tak głębokie, że UNESCO wpisało je na listę światowego dziedzictwa w 2017 roku. Nie jest przesadą stwierdzenie, że to właśnie w Raiatea zaczęła się sztuka nawigacji Polinezyjczyków, a tym samym jedno z największych osiągnięć nawigacyjnych ludzkości.
Dziś wyspa nosi swoją przodkowską powagę z cichą gracją. Uturoa, największa osada Wysp Nawietrznych i administracyjna stolica grupy, rozwija się wzdłuż leniwie płynącego nabrzeża, gdzie łodzie rybackie delikatnie uderzają o drewniane pomosty, a zapach frangipani unosi się z ogrodów schowanych za koralowymi murami. Nie ma tu sztucznego glamour, ani starannie zaplanowanej estetyki kurortu — tylko niespieszny rytm wyspy, która od tysiącleci jest skrzyżowaniem kultury polinezyjskiej. Jedyna żeglowna rzeka w całej Polinezji Francuskiej, Faaroa, wije się przez katedrę paproci i dzikiego hibiskusa w głąb wulkanicznego wnętrza wyspy, oferując kajakarzom przejście, które bardziej przypomina objawienie niż rekreację.
Kuchnia Raiatea czerpie zarówno z raf, jak i ogrodów, emanując elegancją, która nie potrzebuje rekomendacji Michelin. Poisson cru — kostki świeżego tuńczyka lub mahi-mahi marynowane w soku z limonki i zanurzone w mleku kokosowym — serwowane w nadmorskich roulottes są tak samo lśniące jak ceviche podawane w każdej restauracji z gwiazdką. Warto poszukać fafa, delikatnych liści taro powoli gotowanych z kurczakiem w kremie kokosowym, lub ziemistej słodyczy uru, owocu chlebowego pieczonego na otwartym ogniu, aż jego miąższ stanie się złocisty i skarmelizowany. W niedziele rodziny gromadzą się wokół ahima'a, podziemnego pieca, w którym wieprzowina, banany i taro gotują się przez wiele godzin pod warstwami liści bananowca i kamieni wulkanicznych — wspólna uczta, która ma swoje korzenie w czasach sprzed kontaktu z Europą.
Wspólna laguna między Raiatea a jej siostrą Taha'a — oddzielona, według legendy, przez miotanie się mitycznego węża — tworzy jedno z najbardziej niezwykłych miejsc żeglarskich na Południowym Pacyfiku. Krótka przejażdżka łodzią do Motu Mahana na Taha'a odsłania prywatną wysepkę otoczoną wodą tak przezroczystą, że zdaje się istnieć w stanie pomiędzy cieczą a światłem, podczas gdy plantacje wanilii, które przyniosły Taha'a reputację „Wyspy Wanilii”, perfumują wilgotne powietrze upajającą słodyczą. Dalej, dramatyczna sylwetka Moorea wznosi się jak ząbkowana korona nad horyzontem, a Papeete — tętniąca życiem stolica Tahiti — oferuje tętniący życiem Marché de Papeete, galerie czarnych pereł oraz kulturę kawową, która przypomina o francuskim dziedzictwie kolonialnym. Powolny rejs na północny zachód prowadzi do Vaitape, bramy do ikonicznej laguny Bora Bora, kończąc archipelagowy obieg o niemal nieprzyzwoitej urodzie.
Głębokowodne przejścia Raiatei oraz chroniona przystań czynią z niej naturalny port dla najbardziej renomowanych linii rejsowych, które nawigują po Francuskiej Polinezji. Paul Gauguin Cruises, specjalista od małych statków, który uczynił te wody swoim wyłącznym terytorium, przybywa tutaj z intymnością prywatnego jachtu, podczas gdy Windstar Cruises wprowadza swoje charakterystyczne jednostki żaglowe i motorowe, sunące przez lagunę z elegancją, która doskonale pasuje do otoczenia. Holland America Line oraz Norwegian Cruise Line oferują szersze trasy po Południowym Pacyfiku, w których Raiatea jest klejnotem dłuższych podróży, a dla podróżnych poszukujących szczytu oceanicznego luksusu, Regent Seven Seas Cruises, Seabourn oraz Silversea dostarczają kompleksowej elegancji w scenerii, której żaden projektant na pokładzie nie mógłby nigdy odtworzyć. Większość jednostek kotwiczy w lagunie przy Uturoa, transportując gości na nabrzeże, gdzie przejście z pokładu na ląd wydaje się mniej jak zejście na ląd, a bardziej jak krok w malowidło.


