
Grenlandia
65 voyages
Nanortalik leży na południowym krańcu Grenlandii, niczym strażnik na skraju zamieszkałego świata — to ostatnie miasteczko przed otwartymi wodami Przylądka Farewell i dalej, przed północnym Atlantykiem. Jego nazwa oznacza "miejsce niedźwiedzi polarnych" w języku kalaallisut, grenlandzkim języku Inuitów, a chociaż niedźwiedzie są dziś rzadziej spotykane niż w czasach, gdy osada została założona w 1770 roku, nazwa wciąż oddaje surową, frontierową jakość życia na 60. równoleżniku. To miasteczko liczy zaledwie 1200 mieszkańców, a malowane drewniane domy przylegają do granitowego podłoża nad portem, gdzie lodowce wielkości katedr dryfują w dostojnej ciszy — odłamki lodowców, które cofnęły się przez tysiąclecia.
Otoczenie miasteczka jest niczym innym jak operą. Nanortalik zajmuje wyspę w systemie fiordów, otoczoną jednymi z najbardziej dramatycznych górskich krajobrazów w Arktyce. Fiord Tasermiut, dostępny łodzią z miasta, nazywany jest "Patagonią Arktyki" z powodu swoich pionowych, granitowych ścian wznoszących się na 1 500 metrów bezpośrednio z wody — wspinacze na Big Wall z całego świata pielgrzymują tutaj, aby spróbować tras, które w skali i trudności dorównują El Capitan w Yosemite. Mniej ekstremalni odwiedzający mogą wędrować do punktów widokowych nad miastem, które odsłaniają pełen zasięg systemu fiordów, z lodowcami odrywającymi się i wpadającymi do turkusowych jezior topniejącej wody oraz z lodem Grenlandzkim błyszczącym na odległym horyzoncie. Szczyty Hvitserk i Ketil, bliźniacze granitowe wieże widoczne z portu, stały się ikonicznymi symbolami dzikiego piękna Południowej Grenlandii.
Życie w Nanortalik utrzymuje więzi z tradycyjną kulturą Inuitów, które osłabły w większych osiedlach Grenlandii. Muzeum na świeżym powietrzu zachowuje tradycyjne domy z darni, ramy kajaków oraz sprzęt myśliwski, oferując kontekst dla stylu życia, który przetrwał w zasadzie niezmieniony aż do połowy XX wieku. Mięso foki i wieloryba wciąż pojawia się na rodzinnych stołach obok importowanych produktów, a łodzie rybackie w porcie zaopatrują miasto w dorsza, halibuta i pstrąga arktycznego. Kościół społeczności, zbudowany w 1916 roku, pełni rolę społecznego serca osady. Lokalni rzemieślnicy produkują niezwykłe rzeźby w kamieniu mydlnym, kości i porożu renifera—figurki tupilaq, pierwotnie stworzone jako duchowi strażnicy, stały się bardzo poszukiwanymi przedmiotami kolekcjonerskimi, które reprezentują niektóre z najwspanialszych dzieł sztuki rdzennych mieszkańców w kręgu polarnym.
Tradycje kulinarne Nanortalik są nierozerwalnie związane z morzem i polowaniem. Mattak — surowy narwal lub skóra wieloryba z cienką warstwą tłuszczu — uważany jest za przysmak oraz istotne źródło witaminy C w diecie arktycznej. Suszona ryba, szczególnie łosoś arktyczny i dorsz, wisi na drewnianych stojakach w całym mieście, a jej intensywny aromat niesiony jest przez wiatr. Zupa z foczy, wzbogacona cebulą, ryżem, a czasem curry (dziedzictwo duńskiego kolonialnego zaopatrzenia), to comfort food w najczystszej postaci. Dla odwiedzających, restauracja hotelowa oferuje bardziej znane przygotowania lokalnych składników — grillowany wół piżmowy, smażony halibut oraz gulasz z renifera — obok ziellandzkiej kawy, dramatycznie przygotowywanej przy stole kawy, whisky, Kahlúa i Grand Marnier, serwowanej w płomieniach i zwieńczonej bitą śmietaną.
Rejsy Crystal Cruises, Fred Olsen Cruise Lines, Seabourn oraz Viking uwzględniają Nanortalik w swoich ekspedycyjnych itinerariach po Grenlandii i Północnym Atlantyku. Statki kotwiczą w porcie, a pasażerowie są transportowani łodziami na nabrzeże miasteczka. Sezon odwiedzin trwa od lipca do września, kiedy temperatury wahają się w granicach 5–10°C, a fiordy są żeglowna. Pogoda może zmieniać się szybko, a mgła, deszcz i wiatr są powszechne nawet w szczycie lata – warstwowe, wodoodporne ubrania są niezbędne. To, co Nanortalik oferuje w zamian za wszelkie meteorologiczne niedogodności, to spotkanie z krajobrazem o niemal niepojętej wielkości, społecznością, która ucieleśnia arktyczną odporność, oraz przygnębiająca, a jednocześnie ekscytująca świadomość, że za tym punktem nie ma nic pomiędzy tobą a otwartym oceanem.
