Svalbard i Jan Mayen
Northwest Spitsbergen National Park
Długo przed tym, jak pojęcie turystyki arktycznej weszło do nowoczesnej wyobraźni, lodowce i klify morskie Północno-Zachodniego Spitsbergu były domeną wielorybników, trapperów i polarnych odkrywców, którzy testowali swoją wytrzymałość na jednym z najbardziej nieprzyjaznych terenów na Ziemi. Dziś ten park narodowy — obejmujący północno-zachodnie obszary największej wyspy Svalbardu — stoi jako jedna z ostatnich prawdziwie dzikich granic Europy, miejsce, gdzie lodowce przypływowe z hukiem odrywają się od brzegów w szafirowe fiordy, a niedźwiedzie polarne wędrują po wybrzeżach, które nie noszą śladów ludzkiej obecności.
Krajobraz Parku Narodowego Północno-Zachodniego Spitsbergu to mistrzowska lekcja arktycznej wspaniałości. Postrzępione szczyty wznoszą się z brzegów, które są splątane w driftwood niesionym przez prądy oceaniczne z syberyjskich rzek. Ogromne klify ptasie w miejscach takich jak Alkefjellet goszczą setki tysięcy guillemotów Brünnicha, których krzyki odbijają się od wody, gdy statki ekspedycyjne suną pod potężnymi kolumnami bazaltowymi. Światło tutaj, szczególnie podczas sezonu słońca północnego od końca maja do lipca, kąpie wszystko w świetlistej złotej poświacie, która przekształca góry lodowe w rzeźbiarskie instalacje i sprawia, że nawet najbardziej jałowe stoki kamieniste stają się dziwnie piękne.
Spotkania z dziką przyrodą w północno-zachodnim Spitsbergenie są niczym innym jak niezwykłe. Niedźwiedzie polarne patrolują lód morski i wybrzeża z królewską obojętnością, podczas gdy morsy wygrzewają się na skalistych plażach, ich kły rysujące się na tle lodowcowych krajobrazów. Lisy polarne przemykają między głazami, a belugi od czasu do czasu wynurzają się w fiordach, ich upiornie białe sylwetki sunące pod kadłubem. Renifery — maleńka podgatunek z Svalbardu — pasą się na rzadkiej tundrowej roślinności, zdawałoby się, że nie przejmują się surowymi warunkami, które definiują ich istnienie. Dla fotografów przyrody i przyrodników każda wyprawa z zodiacem tutaj wydaje się być krokiem w dokumentalny film Davida Attenborough.
Systemy fiordów północno-zachodniego Spitsbergenu, w tym Magdalenefjorden i Krossfjorden, należą do najbardziej fotogenicznych akwenów w Arktyce. Magdalenefjorden, w szczególności, przyciągał odwiedzających przez wieki — jego osłonięte wody niegdyś służyły jako stacja wielorybnicza, a na brzegu wciąż można dostrzec zniszczone groby z XVII wieku. Waggonway oraz podwójne lodowce na końcu fiordu tworzą ścianę niebiesko-białego lodu, która zdaje się pulsować pradawną energią. Lodowiec Lilliehöökbreen w Krossfjorden rozciąga się na około siedem kilometrów, a jego powierzchnia nieustannie się przemieszcza i pęka, wydając głębokie jęki poruszającego się lodu.
Rejsy ekspedycyjne do Northwest Spitsbergen zazwyczaj rozpoczynają się w Longyearbyen między czerwcem a sierpniem, gdy warunki lodowe umożliwiają dostęp do najbardziej spektakularnych miejsc parku. Lądowania odbywają się na pontonach i są uzależnione od aktywności dzikiej fauny oraz warunków pogodowych — elastyczność jest niezbędna, ale w tym tkwi magia. Uzbrojeni przewodnicy towarzyszą każdej wycieczce brzegowej dla bezpieczeństwa przed niedźwiedziami polarnymi, a surowe protokoły ochrony środowiska zapewniają, że ta nieskazitelna dzicz pozostaje nietknięta. Dla tych, którzy pragną doświadczyć surowej, przytłaczającej potęgi Arktyki w jej najbardziej majestatycznej formie, Northwest Spitsbergen oferuje przeżycie, którego nie może zreplikować żaden umiarkowany kierunek.